niedziela, 5 czerwca 2016

KNEDLE Z TRUSKAWKAMI

Danie absolutne!
Trudno o coś lepszego. Furda tam wszystkie smakołyki świata!



Bierzesz:
ok 1,5 kg ugotowanych ziemniaków (starych, nowe mają za dużo wody), zgniatasz jak na puree
ok. 1 szkl. mąki
1 łyżkę mąki ziemniaczanej
1 jajo

I zagniatasz ciasto.


Sztuka jest w tym, żeby za twarde nie było, bo gniot wyjdzie. A jak za miękkie z kolei, to się nie sklei, albo rozpłynie w gotowaniu.
A tu tymczasem ma być po ugotowaniu - jak chmurka.

Potem trzeba porobić takie kulki, z truskawką w środku.
Jak truskawki kwaśne, to trochę cukru do środka dać.



No a potem gotować we wrzątku kilka minut, aż nie wypłyną do góry.
Wyjąć i jeść, polane przyrumienioną bułeczką lub ze śmietaną, albo z jednym i z drugim, posłodzone troszkę.

Niedzielny obiad jak ta lala!

Nie znam nikogo komu nie smakuje!

No może oprócz kilku naprawdę dziwnych ludzi ;-)












sobota, 28 maja 2016

OBŁĘDNY PLACEK Z RABARBAREM




To bardzo wiosenne ciasto. Póki rabarbar jest młody, to trzeba absolutnie koniecznie placek z rabarbarem i kompot z rabarbaru robić.

Jest jeszcze kilka takich dań, które jednoznacznie i radośnie kojarzą się z porami roku
np. botwinka, szczawiowa, młoda kapusta, młode ziemniaki - właśnie teraz trzeba to wszystko robić i jeść.
Zaraz przyjdzie czas na ogórki, wiśnie, później pomidory, śliwki, jabłka, grzyby itd. aż do zimy, z jej kapustami, mięsami, kaszami i drożdżowymi ciastami :-)

No a na placek z rabarbarem potrzeba:

- ok. 1 kg rabarbaru. Obrać za skórki, pokroić w słupki (ok. 5 cm)

ciasto:
- 2,5 szkl. mąki
- 0,5 szkl. cukru
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 4 żółtka
- kostka masła

A na górę - beza:
- 4 białka
- 1 szkl. cukru pudru

Najpierw ciasto.






Zagniatamy to trochę, nie za bardzo trzeba się starać i wyklejamy blachę.
Trochę ciasta trzeba zostawić do ozdoby, na wierzch.



Potem rabarbar.



Na to piana z białek, ubita ze szklanką cukru pudru.



Ozdobić resztą ciasta.



I do pieca. 40 minut, 180 st. I gotowe!



ABSOLUTNIE GENIALNE!!!
Co jedli - potwierdzą.












wtorek, 17 maja 2016

Szynka Vikingów



A. Postanowiłem zrobić, żeby godnie odwdzięczyć się obywatelom Svartafheimu na przecudowny dar - wspaniałą fajkę.

A szynka Vikingów to jedna z moich ulubionych wędlin i ulubionych dzieł kulinarnych.
Jest efektowna, bardzo dobra, szlachetna i wychodzi każdemu facetowi.
Dziewczynom pewnie też? Nie wiem. Nie sprawdzałem.


Zaczynamy jak zwykle:

Otwórz dobre wino.
No chyba, że masz porządny miód, np. miód Skaldów, to otwórz miód.




Weź szynkę. Moja miała ok. 1 kg. Ale nie ma co do wagi jakichś specjalnych zaleceń.


Piękna :-)


Potrzebne będą przyprawy:
1. sól,
2. czosnek,
3. inne tajemnicze dodatki, które akurat inspiracja ci podpowiada.

Mi Bogowie dzisiaj powiedzieli:
- Na Odyna! Kolendra! - mówi Odyn.
- Dodaje mądrości. Rośnie nad rzeką mądrości.
- Kminek. Będziesz miał męstwo i siłę - podpowiedział Thor.
- Bez jałowca, to będzie jak seks bez miłości - rzekła Freya.



Trzeba czosnek zgnieść, przyprawy zmielić i natrzeć solidnie szynkę.

Tu kilka uwag płynących z doświadczenia.

Sól. Używam kamiennej i taką każdemu polecam.
Że niby sól morska lepsza... No tak. Lepsza. Ale trzeba pamiętać, że sól kamienna też była morską, tylko przed milionami lat. Kiedy jeszcze morza były czyste. A jest w niej rozpuszczone tyle elementów i mikroelementów, że w dzisiejszej soli morskiej to nawet 1/100 tego nie ma.
Np. odchody dinozaurów, uznawane za wybitny afrodyzjak.

Czosnek. Duuuużo. Obojętnie jaki. Polski, chiński, czeski, czy inny - obojętnie. Byle dużo. Czosnek trzeba zgnieść lub zetrzeć na drobnej tarce.

Przyprawy. Nie używam gotowych zmielonych proszków, ani tym bardziej mieszanek. Najlepsze są świeżo mielone. Trzeba więc różnego rodzaju kulki, listki, strączki i inne takie kupować i samemu mielić lub ucierać tuż przed dodaniem do potraw. Takie są absolutnie najbardziej aromatyczne i zdecydowanie najlepsze.


Stosowanie świeżo-mielonych przypraw daje bardzo interesujący i zabawny efekt uboczny.
Mielimy te przyprawy w takim zwykłym elektrycznym młynku do kawy, który potem bywa używany właśnie do mielenia kawy, jak się akurat ziarnista trafi.
Nie macie pojęcia jak interesująco smakuje kawa z dodatkiem aromatu kolendry, kardamonu lub gałki muszkatołowej :-) Przebogactwo nowych, odkrywczych smaków!
O! Albo z anyżem! Bardzo dobra. Smakuje trochę jak ouzo, albo absynt.
Choć akurat ostatnio Ewa zrobiła kawę ze sporym dodatkiem pepperoni. Wow! Ostro było!
No to trzeba powiedzieć, że nie za bardzo polecam.



No a jak już szynkę się porządnie natrze, to odkładamy w pojemniku do lodówki na tydzień, codziennie odwracając.
Pojemnik lepiej zamknąć, bo silny aromat przypraw może nieco zakłócić smak innych smakołyków w lodówce. Np. bitej śmietany.

Teraz czekamy...

c d n



Po tygodniu w lodówce szynka wygląda tak:




Nie wiem, czy wiecie, ale jest bardzo ciekawy sposób wykorzystania w kuchni skarpet.
Lepiej jednak czystych.

Ze skkarpet (rajstop) da się zrobić rewelacyjną osłonkę do wędlin! Elastyczną, przewiewną i bardzo dobrze chroniącą przed jakimiś zanieczyszczeniami.

No to bierzemy sobie taką skarpetkę (taką przezroczystą, nylonową - damską)



I ubieramy w nią szynkę

Okręcamy. I z powrotem


I trzeci raz


Potem już tylko trzeba obwiązać sznurkiem, żeby zaczęła wyglądać



I taką wieszamy w suchym, przewiewnym miejscu, ca najmniej na tydzień.

c d n