wtorek, 17 maja 2016

Szynka Vikingów



A. Postanowiłem zrobić, żeby godnie odwdzięczyć się obywatelom Svartafheimu na przecudowny dar - wspaniałą fajkę.

A szynka Vikingów to jedna z moich ulubionych wędlin i ulubionych dzieł kulinarnych.
Jest efektowna, bardzo dobra, szlachetna i wychodzi każdemu facetowi.
Dziewczynom pewnie też? Nie wiem. Nie sprawdzałem.


Zaczynamy jak zwykle:

Otwórz dobre wino.
No chyba, że masz porządny miód, np. miód Skaldów, to otwórz miód.




Weź szynkę. Moja miała ok. 1 kg. Ale nie ma co do wagi jakichś specjalnych zaleceń.


Piękna :-)


Potrzebne będą przyprawy:
1. sól,
2. czosnek,
3. inne tajemnicze dodatki, które akurat inspiracja ci podpowiada.

Mi Bogowie dzisiaj powiedzieli:
- Na Odyna! Kolendra! - mówi Odyn.
- Dodaje mądrości. Rośnie nad rzeką mądrości.
- Kminek. Będziesz miał męstwo i siłę - podpowiedział Thor.
- Bez jałowca, to będzie jak seks bez miłości - rzekła Freya.



Trzeba czosnek zgnieść, przyprawy zmielić i natrzeć solidnie szynkę.

Tu kilka uwag płynących z doświadczenia.

Sól. Używam kamiennej i taką każdemu polecam.
Że niby sól morska lepsza... No tak. Lepsza. Ale trzeba pamiętać, że sól kamienna też była morską, tylko przed milionami lat. Kiedy jeszcze morza były czyste. A jest w niej rozpuszczone tyle elementów i mikroelementów, że w dzisiejszej soli morskiej to nawet 1/100 tego nie ma.
Np. odchody dinozaurów, uznawane za wybitny afrodyzjak.

Czosnek. Duuuużo. Obojętnie jaki. Polski, chiński, czeski, czy inny - obojętnie. Byle dużo. Czosnek trzeba zgnieść lub zetrzeć na drobnej tarce.

Przyprawy. Nie używam gotowych zmielonych proszków, ani tym bardziej mieszanek. Najlepsze są świeżo mielone. Trzeba więc różnego rodzaju kulki, listki, strączki i inne takie kupować i samemu mielić lub ucierać tuż przed dodaniem do potraw. Takie są absolutnie najbardziej aromatyczne i zdecydowanie najlepsze.


Stosowanie świeżo-mielonych przypraw daje bardzo interesujący i zabawny efekt uboczny.
Mielimy te przyprawy w takim zwykłym elektrycznym młynku do kawy, który potem bywa używany właśnie do mielenia kawy, jak się akurat ziarnista trafi.
Nie macie pojęcia jak interesująco smakuje kawa z dodatkiem aromatu kolendry, kardamonu lub gałki muszkatołowej :-) Przebogactwo nowych, odkrywczych smaków!
O! Albo z anyżem! Bardzo dobra. Smakuje trochę jak ouzo, albo absynt.
Choć akurat ostatnio Ewa zrobiła kawę ze sporym dodatkiem pepperoni. Wow! Ostro było!
No to trzeba powiedzieć, że nie za bardzo polecam.



No a jak już szynkę się porządnie natrze, to odkładamy w pojemniku do lodówki na tydzień, codziennie odwracając.
Pojemnik lepiej zamknąć, bo silny aromat przypraw może nieco zakłócić smak innych smakołyków w lodówce. Np. bitej śmietany.

Teraz czekamy...

c d n



Po tygodniu w lodówce szynka wygląda tak:




Nie wiem, czy wiecie, ale jest bardzo ciekawy sposób wykorzystania w kuchni skarpet.
Lepiej jednak czystych.

Ze skkarpet (rajstop) da się zrobić rewelacyjną osłonkę do wędlin! Elastyczną, przewiewną i bardzo dobrze chroniącą przed jakimiś zanieczyszczeniami.

No to bierzemy sobie taką skarpetkę (taką przezroczystą, nylonową - damską)



I ubieramy w nią szynkę

Okręcamy. I z powrotem


I trzeci raz


Potem już tylko trzeba obwiązać sznurkiem, żeby zaczęła wyglądać



I taką wieszamy w suchym, przewiewnym miejscu, ca najmniej na tydzień.

c d n
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz