Składniki:
- 60 dkg mąki pszennej (tortowa, wrocławska, poznańska)
- 1/2 kostki (5 dkg) drożdży
- 2/3 szkl. mleka
- 2 jaja
- 1/2 kostki masła (margaryny)
- 1/2 szkl. cukru
- szczypta soli
- cukier waniliowy (lub 2), olejek zapachowy (migdałowy, waniliowy, rumowy) - co kto lubi.
- 1/2 puszki gotowego maku do ciast (kiedyś się mieliło mak 3 razy przez drobne sitko i dodawało cukry, miodu i bakalii po swojemu, ale teraz idę na łatwiznę)
Do miski wsypać mąkę, zrobić dołek, wkruszyć drożdże, wsypać cukier, wlać mleko, wymieszać trochę, żeby się drożdże rozpuściły i żeby taki zaczyn się zrobił o gęstości śmietany. Odstawić na chwilę, aż drożdże zaczną pracować.
Dodać pozostałe składniki - cukier waniliowy, zapach, sól, rozpuszczone masło, jaja. Z jajek zostawić trochę bialka w szklance - będzie potrzebne, żeby posmarować ciasto przed włożeniem do pieca.
Wyrobić ciasto. Można ręcznie, można mikserem (końcówki hakowe). Nie ma się co za bardzo pieścić z drożdżowym. Czasem dłużej się wyrabia, czasem krócej - zależy od mąki.
Ważne, żeby nie było za gęste, bo gniot wyjdzie. Musi być delikatne i sprężyste.
Nie da się tego opowiedzieć - trzeba wypraktykować.
Odstawiś do wyrośnięcia. Na ogół ok. 40 min.
Podzielić ciasto na 4 równe części
Rozwałkować pierwszą część i nadać jej kształt koła.
Jeżeli ktoś niewprawny - można posłużyć się czymś okrągłym - garnkiem lub talerzem i obkroić równo.Ułożyć placek na papierze do pieczenia, równo rozsmarować mak


Aż wreszcie ostatni.
Potem robimy tak:
Kroimy nożem
Bierzemy dwoma rękoma dwa sąsiadujące frędzle i wykręcamy na zewnątrz.
Teraz, przed włożeniem do pieca smarujemy ciasto białkiem z jajka, zeby się upiekło na ładny złocisty kolor. Jak zapomnieliśmy o zostawieniu białka, to można posmarowac mlekiem.
I do pieca na ok. 40 min. 180 C.
Wyjmujemy gdy już wygląda tak
I na koniec trochę cukru pudru lub lukru, żeby było słodziutkie i wyglądało jak pokryte śniegiem.
A lukier to też rozległy temat.
Ja preferuję taki zwykły
- 2/3 szkl. cukry pudru
- odrobina gorącej wody i już.
Moje dziewczyny wolą, gdy dodam sok z pół cytryny i koniecznie startą skórkę cytrynową. Ma wtedy taki fajny odświeżający smak. Ale mi do makowca nie pasuje jakoś.
Stosuję też czasami dodatek cynamonu. Jest wtedy taki fajny cynamonowy, ale nie bialy - jasno-brązowy. Też mi za bradzo do makowca się nie komponuje.
A więc zwykły.
I mamy.
Poznaniak by powiedział: szneka z glancem.
Smacznego - świątecznego :-)






















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz